Jeśli nie można liczyć na pomoc rodziców, a pracy nie ma, trzeba będzie pożegnać się z wymarzonymi studiami. A może jednak znajdzie się jakieś wyjście z tej sytuacji?
Pomocą dla tych, którzy chcą iść na studia, ale nie mają na to dość pieniędzy, mogą być kredyty studenckie. Są tanie, bo do oprocentowania dokłada się państwo, a dzięki temu, że wypłacane są w ratach, student nie wyda całej kwoty na przykład na piwo.
Kredyty studenckie pojawiły się po raz pierwszy w 1998 r. w ramach działań zwiększających dostęp do szkolnictwa wyższego. Udzielane są bez względu na to, jaką formę nauki wybierzemy. Możesz studiować dziennie i zaocznie, w uczelni państwowej lub prywatnej. Kredyty dotyczą studiów magisterskich i doktoranckich. Ograniczeniem jest wiek – musisz rozpocząć naukę przed ukończeniem 25. roku życia.
Nie można też przekroczyć maksymalnej wysokości miesięcznego dochodu na osobę w rodzinie. Jej kwota zostanie ustalona dopiero w grudniu, ale wnioski musimy złożyć do 15 listopada.
Banki wymagają zabezpieczenia spłaty kredytu. Jednak jeśli student znajduje się w trudnej sytuacji i ma problem z uzyskaniem wymaganych poręczeń, może ubiegać się o częściowe lub – w szczególnych wypadkach – całkowite poręczenie Banku Gospodarstwa Krajowego. Niektóre banki współpracują w zakresie poręczeń również z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Kredyt jest wypłacany w miesięcznych transzach. Dotychczas istniała możliwość wyboru wysokości transz (400 zł lub 600 zł). W tym roku akademickim studenci będą otrzymywali 600 zł. Być może wynika to z tego, że zazwyczaj właśnie taką wysokość wybierano.
Przeczytaj więcej w wydaniu papierowym 25.08.2010
Autor: Emilia Domarecka